Powrót taty

Mały urwis o nieokreślonym wieku, który swoją ciętą ripostą potrafi zagiąć niejednego dorosłego. Taki właśnie jest nasz mały, niesforny Jasiu. Podobnie, jak Jan Kowalski, tak i nasz mały Jasiu jest znany w całym kraju i wiele wskazuje na to, iż jest to jedna i ta sama osoba, po prostu w różnym stadium dorastania.

Niejeden z nas słyszał pewnie o tym, jak to Jasiu pił wodę z kałuży i został upomniany przez mamę, aby tego nie robił, ponieważ są w niej różne szkodliwe bakterie, na co nasz niestrudzony maluch uspokoił rodzicielkę przytomnym stwierdzeniem, że może być spokojna, bo już je przedtem rozjechał rowerem.

Znamy również przygody Jasia w szkole, na przykład na lekcji języka polskiego w pierwszej klasie. Rzecz się miała w momencie, gdy na wizytację do nowej, młodej nauczycielki przyszedł dyrektor i usiadł w ostatniej ławce, tuż za Jasiem. Jak się nietrudno domyślić, wynikła z tego niemała heca, gdy młoda, piękna nauczycielka odwróciła się tyłem do klasy, by napisać kredą zdanie na tablicy, a następnie poprosiła klasę o odczytanie tego zdania.

Nasz ulubiony chłopczyk wyrwał się do odpowiedzi jako pierwszy i zgłaszał się tak żywiołowo, że nauczycielce głupio by było go nie zapytać, dlatego udzieliła mu głosu. Jasiu, niewiele się namyślając odczytał na cały głos:

– Ale ma pupę. – Podczas gdy tak naprawdę na tablicy było oczywiście napisane – Ala ma kota.

Nauczycielka zarumieniła się i zawstydzona poprosiła Jasia, żeby usiadł i się nie wygłupiał. Jasiu spełnił jej prośbę, lecz najpierw odwrócił się do siedzącego za nim dyrektora i z wyrzutem w głosie powiedział:

– A ty jak nie umiesz czytać, to nie podpowiadaj.

 

Czy to było grzeczne, czy też nie, jedno trzeba małemu nicponiowi przyznać – na pewno było to bardzo zabawne.

(więcej…)