Nie w tę stronę

Któż z nas nie słyszał choć raz w życiu dowcipu o blondynce? Nie wierzę w to, że jest ktoś taki. Dowcipy z tej kategorii są zawsze bardzo popularne, a sam znam również blondynki, które lubią ten rodzaj dowcipów. Oczywiście znam również takie, które te żarty oburzają.

Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego blondynka staje w kącie pokoju, gdy jest jej zimno? Ponieważ zapamiętała z matematyki, że w kącie jest 90 stopni.

Inny żart sugeruje, jakoby blondynki miały zadatki na naukowców. Jedna z nich weszła którejś nocy na dach i jednocześnie zrzuciła zegarek i włączoną latarkę o tej samej masie. Wniosek końcowy, gdy zeszła z dachu i zobaczyła iż sprzęty się roztrzaskały był taki, że czas leci z prędkością światła.

Takich i podobnych żartów jest całe mnóstwo. Jedne są bardziej złożone, inne raczej niemiłe, żeby nie powiedzieć, że chamskie, a jeszcze inne są zupełnie pozbawione sensu.

No dobrze. Opowiedzieliśmy już komuś nasz ulubiony dowcip. Bawi nas on niepomiernie i jesteśmy zdziwieni, gdy nasz rozmówca nie podziela tego entuzjazmu. Co jeśli nie rozumie żartu, który mu opowiedzieliśmy i zadaje pytanie, o to co było dalej?

Z racji tego, że tłumaczony dowcip traci na śmieszności, choć ten się śmieje ostatni, komu trzeba żart wytłumaczyć, czasami wdajemy się w dyskusję o poczuciu humoru i żartach abstrakcyjnych, co mija się z celem. Zamiast tego, można opowiedzieć ciąg dalszy w nadziei na to, iż rozbawi on rozmówcę, albo przynajmniej pomoże mu zrozumieć sedno żartu.

Co jakiś czas będziemy tu zamieszczać dowcipy wraz z ich rozwinięciami już po puencie.

Oto pierwszy żart.

Do zatłoczonego autobusu miejskiego, w ostatniej chwili wbiegły dwie blondynki. Zaraz za nimi zatrzasnęły się drzwi, a kobiety ruszyły wgłąb pojazdu, by dostać się do kabiny kierowcy. Ludzie ustępowali im niechętnie, bo tłok był spory, ale w końcu dopięły swego i jedna z nich zapukała w szybkę oddzielającą kierowcę od reszty pasażerów. Gdy mężczyzna spojrzał na nią, uśmiechnęła się i zapytała grzecznie:

– Przepraszam pana bardzo, czy ja dojadę tym autobusem na osiedle Kopernika?

Kierowca pomyślał, że może to jakaś turystka, skoro tego nie wie i odpowiedział:

– Nie proszę pani.

Kobieta zawiedziona odsunęła się na bok i w milczeniu kontynuowała podróż. W tym momencie z okazji skorzystała jej koleżanka, z którą weszła do autobusu i zapytała kierowcę:

– A ja dojadę?

Dowcip w tym momencie się kończy, ale sądzę, że dalszy ciąg tej sytuacji mógł wyglądać następująco:

Kierowca spojrzał na pasażerkę z niedowierzaniem. Pasażerowie znajdujący się w pobliżu i słyszący całe zajście z trudem powstrzymywali śmiech spowodowany zachowaniem obu dziewczyn. Mężczyzna prowadzący autobus już chciał odgryźć się jakimś kąśliwym żartem, jakąś ironiczną odpowiedzią, ale w tym momencie skonstatował kolor włosów rozmówczyni i wszystko zrozumiał. W milczeniu pokręcił głową zaprzeczając.

Blondynki wysiadły na kolejnym przystanku i choć nie dotarły tym autobusem na osiedle Kopernika, poprawiły humor wszystkim pasażerom, ponieważ wsiadły do autobusu właśnie na osiedlu Kopernika i teraz się od niego oddalały.